Camp 2012 – Relacja

Ponad 500 wyznawców i sympatyków Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego spotkało się w dniach od 17 do 28 lipca w miejscowości Zatonie (województwo zachodniopomorskie) na kolejnym Campie. Dla wielu osób był to czas dobrego odpoczynku, ale przede wszystkim niesamowitego wzrostu duchowego. Dwaj główni mówcy (pastorzy Andrew Rashford-Hewitt i  Artur Stele) zabrali uczestników w niesamowitą podróż po życiu naszego Zbawiciela pokazując, że ponad wszystkim co nas o otacza, tak naprawdę liczy się tylko On – „Tylko Jezus”.

PRZECZYTAJ RELACJĘ Z PIERWSZEGO TYGODNIA CAMPU W ZATONIU

Drugi tydzień Campu to przede wszystkim zdecydowana poprawa pogody. Miało to swoje dobre i złe strony. Wysoka temperatura sprzyjała częstszym wizytom nad jeziorem Lubie, a co za tym idzie – frekwencja na przedpołudniowych warsztatach spadła. Mimo wszystko, wielu uczestników wciąż z zainteresowaniem uczestniczyło w kilku ciekawych programach.

W niedzielę rozpoczęło się dwudniowe szkolenie LifeConnect, które poprowadził pastor Miroslav Pujic, Dyrektor ds. Komunikacji i Mediów w Wydziale Transeuropejskim oraz Mirjana Kicusic, koordynator Sekretariatu Marketingu i Mediów Społecznościowych. LifeConnect to sieciowa platforma ewangelizacyjna działająca na zasadzie portalu społecznościowego. Celem projektu jest promowanie  w Internecie dobrych, wartościowych treści i prowadzenie dyskusji skoncentrowanych wokół wiary i Pisma Świętego. W Polsce projekt LifeConnect koordynowany jest przez pastora Stanisław Niedzińskiego.

Ewangelizacja i jej różne formy były również przedmiotem spotkań prowadzonych przez Grupę Misyjną „Trzej Aniołowie”. Spotkania te odbywały się przez cały czas trwania Campu i gromadziły sporą grupę zainteresowanych uczestników.

Osoby zainteresowane zagadnieniem proroctw biblijnych mogły uczestniczyć w programie prowadzonym przez pastora Władysława Poloka, natomiast pastor Andrzej Siciński przygotował ciekawy warsztat na temat sztuki mediacji i rozwiązywania konfliktów. Przez pierwszy tydzień na Campie obecny był również pastor Marek Rakowski, który prowadził indywidualne spotkania z zakresu poradnictwa małżeńskiego.

W drugim tygodniu Campu w decydującą fazę wkroczyły również rozgrywki sportowe. Ostatecznie w turnieju piłki nożnej zwyciężyła „Pasza”, natomiast zwycięstwo w turnieju siatkarskim przypadło zawodnikom „Z rożna”. Podczas tegorocznego Campu odbyła się również pierwsza „Zatoniada”. Zawody składały się z wielu konkurencji, a zwycięzca musiał się wykazać ambicją i wszechstronnością. Warto podkreślić dobrą atmosferę panującą podczas rozgrywek sportowych, jak również ich dobrą organizację za którą odpowiadali pastor Marek Micyk,  Sebastian Pytel z Pszczyny i Tomek Szambelan z Warszawy.

 We wtorek odbył się długo wyczekiwany „Market Day”, który stał się już niejako tradycją Campu. W tym roku dominowały stoiska z kulinariami. Każdy kto chciał mógł więc najeść się do syta, a zebrane pieniądze (3500 zł) przekazano na dofinansowanie zakupu książki „Wielki Bój” na potrzeby młodzieżowych obozów misyjnych. Oprócz smacznego jedzenia podczas „Market Day” można było również skorzystać z masażu, przejażdżki motorówką, jak również zrobić sobie zdjęcie z groźnymi piratami.

We wtorkowy wieczór uczestnicy spotkania na plaży mogli doświadczyć niesamowitej mocy modlitwy. Kilka dni wcześniej podczas piątkowego wieczoru uwielbienia jeden z młodych uczestników Campu poprosił o modlitwę w intencji swojego dziadka, u którego stwierdzono chorobę nowotworową. Wiele osób modliło się w tej sprawie i właśnie we wtorek do Zatonia dotarła niesamowita informacja: po przeprowadzeniu kolejnych badań okazało się, że w organizmie nie ma ani śladu po chorobie. To właśnie namacalna obecność Boga sprawiała, że podczas tegorocznego Campu wiele osób po raz pierwszy otworzyło swoje serca przed Chrystusem.

Przywilejem każdego chrześcijanina jest możliwość wielbienia Boga poprzez modlitwę, rozmowę, ale również poprzez śpiew. Podczas tegorocznego Campu służbę uwielbienia prowadził zespół New Heaven pod kierownictwem Daniela Kluski.  Należy podkreślić, że zespół bardzo dobrze przygotował się do tej roli zarówno w wymiarze duchowym, jak i technicznym – ciekawe aranżacje utworów, czysto śpiewające wokale i selektywne brzmienie sekcji instrumentalnej. Przede wszystkim jednak ze sceny biła prawdziwa autentyczność i radość z wielbienia Jezusa Chrystusa. Oprócz prowadzenia wspólnego śpiewu, członkowie zespołu New Heaven udali się również do pobliskiego Zakładu Karnego w Wierzchowie, gdzie wraz z pastorem Rashford-Hewittem i jego żoną głosili dobrą nowinę osadzonym. Zarówno odbiór samej muzyki, jak i głoszonego poselstwa (pastor Andrew opowiedział więźniom historię Samsona) był bardzo pozytywny, a na twarzach kilku osób dało się zauważyć wzruszenie.

W piątkowy wieczór zespół przygotował szczególny wieczór uwielbienia, którego  głównym tematem było oczekiwanie na powtórne przyjście Jezusa Chrystusa. Po wspólnym zaśpiewaniu kilku utworów członkowie zespołu zaprosili chętne osoby do podzielenia się swoimi oczekiwaniami odnośnie powrotu Jezusa Chrystusa; każdy mógł powiedzieć na co czeka najbardziej.  Następnie na scenie pojawili się uczestnicy warsztatu teatralnego prowadzonego przez Grażynę Szambelan i zaprezentowali wspaniałą scenkę w konwencji teatru cieni zatytułowaną: Drzewo Życia.

Turniej Diecezji to kolejna z campowych tradycji. Również w tym roku nie zabrakło ciekawych konkurencji. Uczestnicy musieli wykazać się sprawnością (budowanie ‘żywej piramidy’), kreatywnością (układanie piosenki) , ale przede wszystkim umiejętnością współpracy w zespole. Najbardziej zgraną drużyną okazali się przedstawiciele Diecezji Zachodniej, która po raz drugi z rzędu zwyciężyła w Turnieju.

Sobotnie nabożeństwo przygotowane przez młodzież z Łodzi obfitowało w dużą ilość pieśni. Zarówno tych wykonywanych wraz z zespołem New Heaven, jak i indywidualnych występów (m.in. piękny utwór w wykonaniu Piotra Płuski i Aleksandry Olczyk).  Obejrzeliśmy również ciekawą pantomimę, a kazaniem Słowa Bożego podzielił się pastor Andrew Rashford-Hewitt.

Sercem każdego Campu jest uroczystość chrztu. W tym roku dziewięć osób postanowiło zawrzeć przymierze z Jezusem Chrystusem. Po zakończeniu uroczystości zostali oni przyjęci do grona wyznawców Kościoła.

W sobotni wieczór pastor Artur Stele po raz ostatni skierował słowa zachęcające do oparcia swojego życia na mocy Jezusa Chrystusa. Następnie rozpoczął się program kończący tegoroczny Camp w Zatoniu. Wreszcie usłyszeć można było efekty wielu godzin prób campowego chóru, który wykonał cztery utwory z gatunku muzyki gospel. Krótkie końcowe poselstwo skierował pastor Andrew Rashford-Hewitt. Po serii podziękowań i pożegnań musiały niestety nastąpić słowa, których nikt nie chciał usłyszeć – Camp 2012 został zakończony…

Podsumowania tegorocznego Campu należy dokonać w dwóch wymiarach – duchowym i organizacyjnym. Pod względem duchowym był to bez wątpienia wspaniały czas pełen niesamowitych świadectw wiary i prawdziwego chrześcijańskiego poselstwa. Uczestnicy podkreślali, że na każdym kroku czuli obecność Boga – w każdej pieśni, modlitwie i wygłoszonym słowie. Duża w tym zasługa zaproszonych gości – pastorów Artura Stele oraz Andrew Rashford-Hewitta. Mówili oni z pasją, otwartością , a przede wszystkim nie bali się opowiadać o swoim życiu i swojej relacji z Chrystusem. Cieszy fakt, że na Campie pojawia się coraz więcej programów o charakterze misyjnym. To w końcu głoszenie ewangelii Jezusa powinno stanowić centrum życia każdego chrześcijanina. Ważną rolę w otwieraniu serc na obecność Boga odgrywały również poranne nabożeństwa i wieczorne spotkania na plaży. Cieszy fakt, że wielu młodych ludzi tak bardzo chce angażować się w życie Kościoła. Oba sobotnie nabożeństwa oraz wiele innych programów zostało przecież zorganizowanych w całości przez młodych ludzi. Nie ma wątpliwości, że przez te 12 dni Zatonie żyło Ewangelią Jezusa Chrystusa.

Niestety, w nocy z piątku na sobotę, poza obozem, wydarzyła się tragedia. Młody chłopak, nie będący wyznawcą Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, stracił życie. Wszystko wskazuje na to, że sam je sobie odebrał. W modlitwie powierzamy Bożej opiece wszystkie osoby – w szczególności rodzinę zmarłego – które zostały bezpośrednio dotknięte tą tragedią.

Pod względem organizacyjnym Camp miał swoje lepsze i gorsze strony. Do plusów można z pewnością zaliczyć sporą ilość programów i warsztatów. Prawie każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Odbywały się spotkania dla dzieci, dla kobiet, dla miłośników muzyki, teatru, dla osób zainteresowanych działaniami misyjnymi, jak również dla tych którzy chcieliby się poświęcić służbie charytatywnej. Osoby pragnące zgłębiać prawdy teologiczne również mogły znaleźć coś dla siebie. Z drugiej strony pojawiły się opinie, że na tegorocznym Campie zabrakło programu przeznaczonego specjalnie dla młodzieży w wieku 15-25 lat, a to właśnie ta grupa stanowi największy odsetek uczestników Campu. Z pewnością w przyszłym roku organizatorzy powinni pomyśleć o specjalnym warsztacie problemowym dla młodzieży.

Uczestnicy bardzo dobrze oceniali również zespół New Heaven, który w tym roku prowadził służbę uwielbienia. Bez wątpienia dużą pomocą dla zespołu była ekipa akustyczna pod kierownictwem Eliasza Nowakowskiego i Piotra Płuski. Akustycy potrafili odnaleźć właściwe proporcje w brzmieniu i dzięki czemu było ono bardzo subtelne i nie ekspansywne. Wreszcie można było mieć pewność, że nie są to ludzie z przypadku. Nie bali się oni sceny i potrafili nawiązać kontakt ze zgromadzeniem.

Kolejny plus to organizacja rozgrywek sportowych. W ostatnich latach zdarzało się, że były one traktowane po macoszemu. Szkoda, bo sport może nam przecież  dawać wiele radości. W tym  roku organizacja rozgrywek była wręcz wzorcowa.

Minusem tegorocznego Campu była z pewnością pogoda, ale nawet ona z dnia na dzień konsekwentnie się poprawiała. Niepokojącą tendencją jest natomiast zmniejszająca się frekwencja. W tym roku do Zatonia przyjechało ok. 500 osób. Jeszcze kilka lat temu na Campach pojawiało się nawet 700-800 uczestników. Gdzie leży problem? Być może w niedogodnym terminie, a może w braku odpowiednich działań reklamowych? Dobrym rozwiązaniem tego problemu mogłoby się również planowanie organizacji Campu (zaproszenie gości, szczegółowy program etc.) z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Niestety wciąż jest to coś czego dopiero się uczymy. Wśród uczestników campu byli tacy, którzy wskazywali na dość wysokie opłaty, które także mogły być powodem dość niskiej frekwencji. Z drugiej jednak strony organizatorzy odnotowali wzrastające zainteresowanie nowo wyremontowanymi pokojami połączone z chęcią wniesienia większych opłat za bardziej komfortowe warunki. Ludzie chcący poświęcić część swojego urlopu w roku wydają się coraz bardziej przykładać wagę do bezpieczeństwa jakie daje nocleg w pokoju lub domku czy przyczepie niż ryzykować wyjazd pod namioty w niepewny pogodowo rejon kraju. Dostępność i oferta innych atrakcyjnych turystycznie krajów europejskich (Chorwacja, Grecja czy Słowenia) też nie pozostaje bez znaczenia. Oprócz tego pozostaje jeszcze kwestia campu w Ostródzie, czy ogólnoeuropejskiego spotkania w Austrii, na które pojechało przecież sporo Niemców polskiego pochodzenia, którzy regularnie przyjeżdżali na Camp w Zatoniu.

Nie sposób wymienić wszystkich osób, które przyczyniły się do organizacji tegorocznego Campu. Tych osób było naprawdę wielu. Niektórych z nich widywaliśmy często na scenie. Inni byli raczej anonimowymi bohaterami bez pomocy których trudno byłoby myśleć o organizacji Campu. Dlatego podziękowania składamy na ręce dyrektora Campu – pastora Wasyla Bostana, jak również członków komitetu organizacyjnego – pastorów: Marka Micyka i Piotra Zawadzkiego oraz Sandry Początek i Tytusa Gudzowskiego. Szczególne podziękowania jednak należą się naszemu Panu i Zbawcy, Jezusowi Chrystusowi który w swojej łaskawości daje nam takie miejsca jak Ośrodek w Zatoniu. Dzięki temu możemy spędzić ze sobą więcej czasu (przynajmniej raz w roku) i naładować duchowe akumulatory, by z pasją i energią powrócić do swoich domów i zborów w pełni przekonania, że służymy wspaniałemu i potężnemu Bogu.

PRZECZYTAJ RELACJĘ Z PIERWSZEGO TYGODNIA CAMPU W ZATONIU


Informacja uzupełniająca Sekretarza Kościoła:

W ślad za uchwałą Rady Kościoła, Zarząd Kościoła na swym posiedzeniu w dniu 22 listopada 2011r, podjął chwałę o następujących terminach campów do roku 2015:

  • 2013: 2 – 13 lipca
  • 2014: 1 – 12 lipca
  • 2015: 14 – 25 lipca

W listopadzie ubiegłego roku zaproszono również na camp w 2013 roku małżeństwo Clair i Johna Sanches. Clair Sanches jest dyrektorem Sekretariatów Rodziny, Dzieci i Misji Kobiet w Wydziale Transeuropejskim, John Sanches, niezatrudnionym w Kościele psychologiem i wykładowcą.

Zatonie, Polska ... [ Daniel Maikowski/AAI fot. Agnieszka Kasprowicz-Kluska]