• EnglishFrenchGermanItalianPolishPortugueseRussianSpanish

Cyberataki i rzeczy, które nadejdą.

FELIETON / MARCOS PASEGGI - ADVENTIST REVIEW [Tłum. Daniel Kluska]

„To prawie jak atomowa bomba w świecie terroryzmu” – zauważył w wywiadzie o cyberataku „WannaCry” z 12 maja Rohyt Belani, dyrektor PhishMe, firmy zajmującej się ochroną poczty elektronicznej. Atak dotknął tysiące komputerów w ponad 70 krajach. „[To] może być zapowiedzią rzeczy, które nadejdą” – powiedział.

Dla Adwentystów Dnia Siódmego, Kościoła działającego „w cieniu“ przyszłych rzeczy, wybór słów Belaniego jest zadziwiająco dobrze znany.

„Jesteśmy tuż u granic wiecznego świata i stosunek do czasu i wieczności powinien być poważniejszy niż kiedykolwiek.”, pisała Ellen G. White na długo zanim się urodziliśmy.

„Jakże ważne są dla nas, stojących w obliczu wypełnienia obietnic, opisy przyszłych rzeczy i wydarzeń, na które od chwili wypędzenia naszych prarodziców z raju czekały dzieci Boże, za którymi tęskniły i o które modliły się!” (Chrześcijański dom, s.345).

Rzeczywiście, nie ma nic, co bardziej wzmacnia naszą wiarę w proroctwo niż świadectwo jego wypełniania widziane własnymi oczami. Potwierdzenie wzbudza zaufanie. Wydarzenia takie jak to – lub ostatnia klęska żywiołowa w Kanadzie, wypowiedzi ekumeniczne czy najnowsza encyklika – są często pokusą zbyt trudną do odparcia.

Podobnie jak w wielu życiowych sprawach najważniejsze nie jest to, co się wydarzyło, ale nasza reakcja na to wydarzenie. Czy świat uległ zmianie? Proszę, pozwól mi zilustrować ten punkt widzenia za pomocą łatwej do naśladowania analogii.

Analogia Tsunami

Wyobraź sobie, że pewnego dnia dowiadujesz się, że w twoim kierunku zmierza potężna fala tsunami. Ponieważ chcesz się przygotować najlepiej jak to możliwe stwierdzasz, że nie ma czasu do stracenia. Od razu zaczniesz oglądać prognozę pogody 24 godziny na dobę. Odwiedzisz także każdą internetową witrynę z prognozami pogody i zapiszesz sobie każdy dostępny numer alarmowy. Widząc, że pozostało ci jeszcze trochę czasu, zaczniesz kupować i czytać książki o tsunami.

Prawda jest taka, że ​​nie darzysz tsunami sympatią. Nigdy ich nie lubiłeś. I to jest twoja życiowa pasja. Podkreślasz to za każdym razem, kiedy tylko ktoś inny chce o tym słuchać.

Gdy tsunami zbliża się do twojego miasta, dalej szukasz i odkrywasz nowe informacje i ekspertyzy dotyczące tego zjawiska. Wkrótce stajesz się ekspertem. Chcąc dowiedzieć się więcej o tsunamie, zainteresowani sąsiedzi, krewni i koledzy dzwonią do ciebie. Odpowiadasz na pytania i wątpliwości, bo przecież teraz jesteś pewny tego, co wiesz i co mówisz.

Nadszedł czas, kiedy dowiadujesz się, że fala tsunami jest za rogiem. Pozostało tylko kilka minut. Nawet wtedy przekonujesz się, że zawsze jest coś nowego do nauczenia się, coś nowego do przemyślenia, nowego do oszacowania i przeprowadzenia symulacji i wyciągnięcia wniosków.

Nie przestajesz o tym myśleć. Jesteś nieustannie aktywny. Niewątpliwie każda osoba którą znasz już wie, że tsunami to coś bardzo złego. Zrobiłeś wiele rzeczy, ale nie zrobiłeś jednego.

Nigdy nie uciekłeś na wyżej położony teren.

Gdy wreszcie dojdzie do ciebie duża fala, ledwo masz czas, aby zdać sobie sprawę, że jest za późno, by uciec. Pełen „mądrości”, ale w rozpaczliwej i beznadziejnej sytuacji giniesz. Ty i twoja mądrość. Ty i twoja wiedza. Odeszliście. Na zawsze.

Coś co jest wyżej.

To prawda, że ​​ignorowanie nadchodzącej katastrofy cię nie uratuje. Wątpliwości dotyczące samej informacji też tego nie zrobią. Bezsenne noce i zastanawianie się nad potencjalnymi scenariuszami o nadciągającej zagładzie – też wiesz jak to się skończy, prawda?

Jedyną skuteczną drogą ratunku przed tsunami jest rozpoczęcie ucieczki na wyżej położony teren. Od razu. Najszybciej jak to możliwe.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrealizować. Jeżeli zaczniesz opisywać tsunami, to zaczniesz sprzedawać książki. Wykład o wielkich falach który przeprowadzisz, umieszczony w internecie być może będzie miał wiele odsłon. W pewnym momencie to, jak wiele wiesz o tsunami będzie dla ciebie opłacalne. Staniesz się „prorokiem tsunami”. Będziesz szanowany, ceniony i bardzo potrzebny. Niestety jeżeli jednak nie zaczniesz się wspinać po wzgórzu, twoja wiedza nie pomoże ci kiedy będziesz potrzebował powietrza pod wodą.

Jak dotrzeć do tego wyższego duchowego miejsca?

Po pierwsze, nie przez rozbudowywanie twojej sieci osób nienawidzących tsunami, a przez zaprzyjaźnienie się z Jedyną Mocą, która może uspokoić burzę. On jest Tym, który zna drogę prowadzącą na górę, która jest poza zasięgiem tsunami.

Po drugie, dając Mu swoje pełne zaangażowanie i niezłomne działanie. Albowiem „przez służenie Bogu, wyższy grunt może zostać osiągnięty” (Counsels to Parents, Teachers, and Students, s. 397).

Kończąc to porównanie do tsunami pozostał jeszcze jeden punkt z którym każdy ekspert ds bezpieczeństwa cybernetycznego się zgodzi: ostatni atak nie był ostatni. Nie musiał być też największy, bądź najgorszy. Kluczowym pytaniem nie jest więc ustalenie, czy kolejny atak nastąpi, kiedy i jak to się stanie. Kluczowe pytanie brzmi: jaka będzie reakcja Kościoła Ostatków, kiedy to nastąpi?

Nie wiem jak ty, ale jeśli chodzi o mnie, kiedy nadejdzie taki czas, chciałbym stać na wyższym gruncie.

Marcos Paseggi
Senior Correspondent, Adventist Review