Spokojnie – to tylko eliminacje.

4 WRZEŚNIA 2017 [DANIEL KLUSKA]

Po piątkowej porażce naszej reprezentacji w piłce nożnej z drużyną z Danii, pojawiło się w prasie wiele negatywnych komentarzy. Niektórzy traktują wynik 0:4 jako wypadek przy pracy ale inni chcą już zwolnić trenera Nawałkę. Bez względu na to, jak wielkie sukcesy w sporcie odnosimy, po pierwszej większej porażce narzekamy. Ot, taka nasza narodowa słabość. Całe szczęście, że Bóg postępuje inaczej. 

W chrześcijańskim życiu doświadczamy wielu trudności i niejednokrotnie przegrywamy o wiele więcej niż tylko sportową rywalizację. Jednak niektórych życiowych ‘egzaminów’ czy ‘turniejów’ nie będziemy już mieli okazji powtórzyć. Wtedy z piętnem przegranych lub ‘niespełnionych’ przyjdzie nam spędzić resztę życia. Na szczęście, to tylko ludzkie oceny. Bóg patrzy inaczej. Nawet jeżeli popełnimy błąd, dalej będziemy jego umiłowanymi dziećmi. Nawet, jeżeli przegramy jeden mecz, dla Boga będziemy tak samo cenni i godni zwycięstwa jak przedtem. W świecie sportu i wiary występuje wiele ciekawych analogii. Od sportowców możemy się wiele nauczyć.

Trening

Każdy kto kiedykolwiek zakładał sportowe obuwie i stawał do rywalizacji z innymi wie, że zanim nadejdzie dzień zawodów, wcześniej trzeba poświęcić dużo czasu na treningi. Kluczowy mecz czy zawody stanowią jedynie ułamek pracy, jaką wcześniej muszą wykonać zawodnicy. Trzeba sprawdzić: jakie obuwie jest najlepsze do biegania, czy poliestrowa koszulka to na pewno najlepsze rozwiązanie na siłownię i czy przypadkiem nie warto zacząć od zmiany swoich nawyków żywieniowych. Później spotkanie z trenerem i rozgrzewka.

Chrześcijanom brakuje duchowych treningów. Zadowalamy się zakupieniem popularnej książki o tematyce duchowej, obejrzeniem ciekawego wykładu czy położeniem Biblii w widocznym miejscu. To tak, jakby kupić buty do biegania i zacząć udzielać innym porad, jak powinni rozłożyć swoje siły w trakcie maratonu. Aby stanąć do życiowych doświadczeń przygotowanymi, musimy spędzać więcej czasu na poznawaniu Boga. Nie chodzi jedynie o literalny czas – pół godziny czytania Biblii rano czy wieczorem – chodzi o jakość tego czasu. Potrzebujemy świadomych spotkań z Bogiem każdego dnia; czytania Jego Słowa i rozważania go głęboko w swoim sercu. Jednak nawet po takiej ‘rozgrzewce’ trzeba zweryfikować swoją wiedzę a tutaj kolejna analogia do świata sportu.

Praktyka

Każdy sportowiec wie, że dobry trening składa się z teorii i praktyki. Można przeczytać wiele ciekawych książek na temat pływania, ale z nich nie nauczymy się utrzymywać na wodzie. Zanim Anita Włodarczyk wywalczyła złoto w rzucie młotem na ostatnich Mistrzostwach Świata w Londynie, każdego dnia na treningach musiała wykonać ponad pięćdziesiąt podobnych rzutów. W ten sposób uczyła się balansu ciałem i optymalnego rozłożenia sił swoich mięśni. Tyle ‘zachodu’ aby w kluczowym momencie wykonać ten jeden, najlepszy rzut?

Jako chrześcijanie możemy posiadać solidną wiedzę o Biblii, ba, nawet możemy cytować pewne fragmenty z pamięci. Niestety nie zawsze doświadczamy tego, o czym czytamy. Dlatego chrześcijanie – jak powietrza – potrzebują praktyki. W Liście Jakuba czytamy: “Cóż to pomoże, bracia moi, jeśli ktoś mówi, że ma wiarę, a nie ma uczynków?” ( List Jakuba 2, 24). Musimy nauczyć się stosować Boże wskazówki w praktyce. W ten sposób nasza wiara wzrasta. A co jeśli przychodzi to, co nieuniknione?

Porażka

Wcześniej czy później przychodzą porażki. Nie słyszymy jednak o zawodnikach, którzy przegrali pierwsze czy drugie zawody i zrezygnowali z kariery sportowej. Nie słychać o piłkarzach rezygnujących z dalszego uprawiania tej dyscypliny z powodu jednego przegranego meczu. Zamiast tego na konferencjach pomeczowych słyszymy słowa typu: “musimy wyciągnąć wnioski”, “musimy zmienić taktykę”, “potrzebujemy lepszej koncentracji i skupienia”, “musimy uwierzyć w siebie”. Kolejny raz zobaczymy ich już wybiegających na boisko. Zdecydowanych, zdeterminowanych, pewnych siebie, gotowych na zwycięstwo.  A chrześcijanie?

Ktoś mi kiedyś powiedział, że w chrześcijańskim życiu nie jest ważne ile razy upadasz, ale ile razy się podnosisz. Przegrana może cie czegoś nauczyć tylko wtedy, kiedy chcesz dalej wygrywać. W przeciwnym wypadku nie nauczysz się niczego. Popełniamy błędy – to oczywiste. Jednak za każdym razem Bóg wyciąga do nas rękę. Jak napisał apostoł Jan: “Dzieci moje, to wam piszę, abyście nie grzeszyli. A jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy” (1 Jana 2, 1) . Możemy upaść w grzech lub podjąć złą decyzję. Jednak kiedy przyjdziemy do Chrystusa, będziemy bezpieczni. W Chrystusie staniemy się silniejsi. Wszystko jednak będzie zależało od tego, czy chcemy Go słuchać.

Słuchając trenera. 

Trenerami w danej dyscyplinie zostają zazwyczaj ci, którzy wcześniej osiągnęli w niej jakieś sukcesy. Adam Nawałka był reprezentantem Polski jak i większość trenerów tej dyscypliny. Każdy sportowiec musi słuchać wskazówek swojego trenera. Polegać na jego doświadczeniu, wiedzy, umiejętnościach czy obiektywnej ocenie.

Jezus Chrystus, Stworzyciel wszechświata stał się człowiekiem. Podobnie jak my sam przeżywał pokusy i zmartwienia. Mimo wszystko nie upadł. Jego zwycięstwem był stały kontakt ze swoim Ojcem. Dzisiaj zbyt rzadko słuchamy bożych wskazówek. Niejednokrotnie wyrywamy się bez rozgrzewki a później długo leczymy rany. Jezus jest gotów cały czas prowadzić nas w życiu ale musimy nauczyć się słuchać Jego głosu.

Co dalej?

Dzisiaj reprezentacja Polski w piłce nożnej  w kolejnym meczu eliminacyjnym do Mistrzostw Świata w 2018 roku w Rosji, zmierzy się z drużyną z Kazachstanu. Wątpię aby ktokolwiek z zawodników wychodzących dzisiaj wieczorem na boisko myślał o przegranej. Jako chrześcijanie także nie powinniśmy zakładać, że nie uda nam się żyć blisko Boga i nie będziemy nigdy prawdziwie szczęśliwi. W życiu chrześcijanina nie ma etapu eliminacji. Nikt nie będzie sprawdzał czy nadajemy się do tego, by walczyć o Niebo. Zamiast tego nasze życie jest jednym wielkim turniejem. Nie będzie już lepszej okazji do trenowania i praktyki. Drogą do zwycięstwa jest zatem tylko codzienny “trening” i pozostawanie w ciągłych relacjach z Trenerem. Wszystko po to, abyśmy kiedyś mogli powtórzyć za Apostołem Pawłem:

(7) Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem; (8) a teraz oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu da Pan, sędzia sprawiedliwy, a nie tylko mnie, lecz i wszystkim, którzy umiłowali przyjście Jego.

II List ap.Pawła do Tymoteusza 4, 7-8

 

Daniel Kluska

PODOBNE WIADOMOŚCI: