Nie bać się, tylko akceptować i wykorzystywać

Wbrew pozorom dobra komunikacja jest zagadnieniem wyjątkowo złożonym. W czasie gdy liczy się szybki i nieskomplikowany przekaz, prawdziwym wyzwaniem staje się komunikowanie prawd i nauk biblijnych w przepełnionym informacjami środowisku mediów. Jak Kościół ma się w tym odnaleźć? Co może poprawić i jaka jest w tym rola każdego z nas? Na te pytania staraliśmy się odpowiedzieć wraz z moim gościem, pastorem Williamsem Costą Jr., dyrektorem Departamentu Komunikacji przy Generalnej Konferencji Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego.

2 LIPCA 2023 (NR 913) [Daniel Kluska]

DANIEL KLUSKA: Jesteś dyrektorem Departamentu Komunikacji przy Generalnej Konferencji od 2010 roku. Widziałeś na własne oczy, jak Kościół stawiał pierwsze kroki w mediach społecznościowych i jak rozwijał niektóre z tych kanałów komunikacji. Realizowałeś także wiele różnych projektów medialnych i mogłeś ocenić ich przydatność w misji Kościoła. Jak bardzo przez ostatnie 13 lat zmieniła się komunikacja Kościoła adwentystów?

WILLIAMS COSTA: Cóż, kiedy po raz pierwszy po wyborze do nowej roli brałem udział w spotkaniu mojego zespołu, zadaliśmy sobie pytanie: jakie powinny być priorytety naszej służby jako oddziału komunikacji? Zdawaliśmy sobie dobrze sprawę, że jako oddział komunikacji, nie mamy przecież realizować tylko swojego własnego pomysłu na misję. Naszą rolą jest wspieranie i wzmacnianie przekazu płynącego z Sekretariatów: Zdrowia, Edukacji, Młodzieży, Dzieci czy innych instytucji Kościoła, np. wydawnictwa czy ośrodków medialnych. Dlatego postanowiliśmy się skoncentrować na dostosowaniu języka każdego z tych działów i samego Kościoła do nowoczesnych technologii, tak by dzielić się Dobrą Nowiną o zbawieniu w Jezusie jak najszerzej. To był nasz cel i w tym kierunku chcieliśmy zmierzać. Nie mieliśmy jednak pojęcia, że będziemy świadkami tak wielkiej transformacji związanej z rozwojem technologii i mediów w ciągu tych 13 lat! Liczba użytkowników serwisów społecznościowych niemal się potroiła. Dostęp do internetu był coraz większy. To wszystko powodowało także zmianę i ewolucję w myśleniu użytkowników tych mediów – wszystko miało być dostarczone tu i teraz. Rozwinęły się także same narzędzia związane z codzienną komunikacją jak smartfony czy tablety. Kościół nie mógł pozostawać w tyle. Dlatego wiedzieliśmy, że jedynie „ucieczka do przodu” będzie miała największy sens. Staraliśmy się przekonywać liderów, że zamiast próbować przekuć nowoczesne media na nasze standardy, lepiej będzie przyjąć je takie, jakimi są, aby z ich potencjału móc wybić do przodu cudowne prawdy Słowa Bożego.

Postawiliśmy też na rozwój programów szkoleniowych dla liderów komunikacji na całym świecie, tak by wszyscy mogli uczyć się wykorzystywania mediów w swoich lokalnych uniach czy zborach. Nie bez znaczenia w tej części naszej działalności miał czas pandemii, która przyszła w 2020 roku. Wtedy nasze wcześniejsze przygotowania do budowy platform szkoleniowych nabrały dodatkowego wiatru w żagle i nawet jako Kościół wszyscy przyspieszyliśmy tempo w rozwijaniu technologii używanej w naszej społeczności. Nagle okazało się, że możemy przenieść wiele naszych spotkań do internetu, a nawet wykorzystywać możliwości programów takich jak Teams czy Zoom w celu prowadzenia komitetów czy ważnych spotkań. To skróciło czas podróżowania i w wielu przypadkach przyspieszyło i usprawniło komunikację w ramach wielu komórek Kościoła. Osobiście bardzo się cieszę, że jako Kościół wykorzystaliśmy tę możliwość. Jestem pewien, że jeszcze nieraz w przyszłości przyjdzie nam korzystać z doświadczenia, które zdobyliśmy w trakcie tych ostatnich lat.

Jako Departament Komunikacji robimy zatem wszystko, żeby nie tylko być najszybszą i idącą za najnowszymi trendami w mediach komórką Kościoła, ale aby wykorzystywać szerokie spektrum możliwości, jakie daje dzisiaj technologia. Nasza obecność na Facebooku jest oceniana bardzo wysoko. Jesteśmy także na Instagramie i na Twitterze, a nasze kanały na Youtube’ie – w tym serwis Adventist News Network (ANN) – działają już w czterech różnych językach. Chcemy także zachęcać członków Kościoła do wykorzystywania tych materiałów, bo jestem pewien, że Bóg chce, byśmy robili to, aby zakończyć Jego dzieło.

Jakie Twoim zdaniem jest największe wyzwanie stojące przed Kościołem w kontekście komunikacji w najbliższych latach?

To trudne pytanie. Gdybyś zadał mi je 13 lat temu, nawet nie wziąłbym pod uwagę tego wszystkiego, co wydarzyło się po drodze. Nie miałbym świadomości, że w technologii i mediach będzie aż taki postęp. Nauczony tym doświadczeniem wiem, że te nowe rozwiązania, które wkraczają teraz w obszar technologii – przede wszystkim wykorzystanie sztucznej inteligencji – zmienią całkowicie rolę osób zaangażowanych w tworzenie mediów. Powstają nowe oprogramowania, platformy i maszyny, które będą wykonywały pracę, jaką do tej pory wykonywali ludzie. Mam tutaj na myśli nie tylko tworzenie muzyki czy grafik, ale przede wszystkim pisanie artykułów czy tworzenie kontentu, który będzie mógł być wykorzystywany nie tylko komercyjnie, ale także przez wspólnoty religijne. Zatem mam przekonanie, że największym wyzwaniem będzie dostosowanie się kompetentnych i kreatywnych ludzi w naszym Kościele do tych nowych rozwiązań.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że te narzędzia kompletnie zdegradują rolę człowieka i pozbawią go kreatywności. Ale jeśli głębiej się nad tym zastanowimy, to w historii rozwojowi technologii zawsze towarzyszył także rozwój kreatywności ludzi – niestety nie zawsze szło to w pożądanym, dobrym kierunku. Jednak – jako ludzie wierzący – nie bójmy się zadawać pytań: Jak możemy ten rozwój wykorzystać na chwałę Boga? Jak możemy wzmocnić działania misyjne Kościoła poprzez nowe technologie? Nie zawsze będzie nam łatwo znaleźć odpowiedź, ale Bóg przez swojego Ducha będzie prowadził swój Kościół.

Dla mnie największym pragnieniem jest, aby artyści, ludzie, którzy tworzą pewną treść (tekst czy grafikę), nie bali się tego, co przychodzi. Będę się modlił, abyśmy potrafili ten rozwój zaakceptować i właściwie wykorzystać, wychodząc czasami poza swoją strefę komfortu, ale tylko po to, by pozyskać ludzi dla Chrystusa. Czasami warto zmienić swoje miejsce, aby zdobyć szerszą perspektywę. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć ludzi i odpowiedzieć na ich realne potrzeby.  

Nie zawsze jest łatwo wprowadzić złożoną strategię komunikacji w małym lokalnym zborze. Na czym liderzy małych zborów powinni się skupić w kontekście komunikacji, aby ich zbór był zauważony przez lokalną społeczność?

Zacznijmy od tego, że nie można przyłożyć jednej miary do każdego zboru. Nie ma więc jednego złotego środka, który będzie się świetnie sprawdzał we wszystkich okolicznościach. Nie ma jednego schematu i jednej metody działania. Kluczowym słowem –  i nie powiem tu nic nowego – jest „różnorodność”. Trzeba wziąć pod uwagę wiele zagadnień, a jednymi z kluczowych będą aspekty kulturowe oraz dostęp do internetu.

Uczestnicy grupy medialnej szkolenia Wydziału Transeuropejskiego liderów oddziałowych (TED Combined Advisory). Hotel Splendid, Becic, Czarnogóra. Marzec 2023

Kończymy pracę nad specjalnym programem ACT – Adventist Communication Training (Adwentystyczne Szkolenie Komunikacyjne). To będzie narzędzie online. Będziemy je rozwijać tak, aby było dostępne w wielu językach.

W trakcie tego szkolenia poświęciliśmy szczególnie dużo miejsca na to, jak pomóc ludziom wykorzystywać media społecznościowe. Jest wiele badań, wskazówek i strategii, które możemy zastosować na naszym kościelnym polu misyjnym. Nie powinniśmy się tego obawiać. Skoro potrafimy zaufać lekarzowi, który rozwija swoje kompetencje poprzez dostęp do nowych badań czy opracowań naukowych, aby lepiej nas leczyć, to dlaczego nie zaufać specjalistom od mediów, którzy podpowiadają, jak wykorzystywać nowoczesne media w rozwoju rożnych biznesów?

Dzisiaj nie możemy unikać mediów społecznościowych. Media te są częścią naszej rzeczywistości i na razie nie zanosi się na to, aby z niej zniknęły. Niestety często lokalne zbory nie potrafią z nich korzystać. Nie aktualizują informacji o swoim zborze i nie umieszczają ciekawych treści. W niektórych przypadkach źle umieszczone informacje mogą bardziej zniechęcać niż zachęcać do odwiedzenia zboru. Dlatego musimy nauczyć się korzystania z Facebooka, by dotrzeć do lokalnych grup. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: do kogo chcę trafić? Czy będzie to grupa studentów z pobliskiej uczelni, czy konkretna grupa wiekowa lub zawodowa? To ważne pytania i nie da się od nich uciec. To samo dotyczy Instagrama czy Tik-toka. Twoi sąsiedzi już z tych narzędzi korzystają i będą gotowi dowiedzieć się o twoim Kościele coś więcej właśnie na swoim telefonie komórkowym. Zrobią to szybciej, niż odwiedzą twój zbór osobiście, dlatego trzeba przygotować tam materiał o twoim zborze. Materiał, który będzie wiarygodny, prawdziwy i nowoczesny. Nie chcemy przecież stworzyć wrażenia sztuczności. Dlatego prace nad mediami społecznościowymi danego zboru będą implikowały także zmiany bezpośrednio w samej społeczności. Zmiany w programie nabożeństwa, jego organizacji, a może nawet rodzajach prowadzonej aktywności, tak by ludzie z okolic zboru poczuli się zainspirowani do poznania Kościoła adwentystów, a przede wszystkim Jezusa.

Cóż, jeżeli my nie będziemy obecni w mediach, ktoś inny będzie. My mamy do przekazania tą wyjątkową Nowinę. Musimy przygotowywać taki materiał, który będzie inspirujący pod względem duchowym i będzie odpowiedzią na ich potrzeby. Będzie powodował, że ludzie zechcą nas bliżej poznać. Będą zastanawiali się nad tym, co powoduje, że jesteśmy ludźmi nadziei. Skąd bierzemy siłę do pokonywania trudności w życiu? Dlaczego dbamy o swoje zdrowie? Czy mamy nadzieję w obliczu tak wielu niepokojów społecznych dzisiaj na świecie? To są pytania, na które ludzie szukają dzisiaj odpowiedzi.

Moim zdaniem, te wszystkie narzędzia niejednokrotnie powstawały z Bożej inicjatywy, abyśmy my, ludzie Kościoła Ostatków, mogli je wykorzystywać w misji.

Czyli lokalne zbory powinny być szczególnie widoczne w mediach społecznościowych, ale niekoniecznie posiadać swoje strony internetowe? Bo o nich w ogóle nie wspomniałeś.

To zależy od miejsca, w którym znajduje się zbór. Mimo że dzisiaj mamy bardzo rozwiniętą technologię, to są takie rejony, gdzie nie ma łącza internetowego lub działa ono w ograniczonej formie. Wtedy powinniśmy odwiedzać domy, aby zbudować relacje z ludźmi. One są kluczowe. Wtedy możemy dystrybuować literaturę, książki. Z drugiej strony są też miejsca, gdzie nie mamy łatwego dostępu do ludzi – duże blokowiska, aglomeracje. Wszyscy chronią swoją prywatność, chcą być anonimowi. Dlatego błogosławieństwem są wspomniane media społecznościowe. Wszystko zależy więc od możliwości i okoliczności, w jakich działasz. Miejsca, w jakim znajduje się twój zbór.

Jeżeli w twoim zborze znajdą się osoby, które będą w stanie opiekować się stroną internetową i działać w mediach społecznościowych misyjnie, to warto iść w tym kierunku. Jeżeli jednak istnieje ryzyko, że informacje nie będą aktualizowane lub publikacją treści będą zajmowały się osoby, które nie są do końca kompetentne, to lepiej się z takimi działaniami wstrzymać.

Od lewej: Williams Costa Jr, Dyrektor Komunikacji i Mediów przy Generalnej Konferencji Kościoła Adwentystów i Daniel Kluska, Dyrektor Komunikacji i Mediów przy Zarządzie Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Polsce.

Kluczem będzie odpowiedzenie sobie na pytanie, które postawiłem wcześniej: do kogo chcemy trafić z naszym przekazem i Dobrą Nowiną, do jakiej grupy chcemy zanieść ewangelię? Odpowiedź na to pytanie będzie sama sugerowała rozwiązania w postaci dostosowania właściwego komunikatu. Nigdy na odwrót.

Rozmawiamy w trakcie spotkania liderów poszczególnych działów Kościoła: zdrowia, edukacji czy komunikacji, z krajów wchodzących w skład Wydziału Transeuropejskiego. Niektórzy mają dodatkową odpowiedzialność.  To nie jest łatwa służba. Często można ulec zniechęceniu, ktoś nadepnie nam na odcisk i jesteśmy gotowi porzucić swoją funkcję. Podobnie dzieje się w zborach. Brakuje osób, które są gotowe służyć swoimi talentami i darami. Czasami starsi zborów lub pastorzy mają wiele dodatkowych obowiązków, ponieważ ludzie nie chcę się zaangażować w służbę. Co możesz doradzić tym liderom, którzy zmagają się ze zniechęceniem?

Duży problem związany z rozczarowaniem jest wtedy, kiedy staramy się robić wszystko i okazuje się, że nie jest to możliwe. Nie możemy osiągnąć tego, co sobie założyliśmy. Brakuje nam czasu, brakuje środków. To zrozumiałe, że bywamy zniechęceni. Podczas swojej służby nauczyłem się, żeby ustalać priorytety. Kiedy masz kilka ról, które pełnisz, musisz nauczyć się wybierać najważniejsze cele. To może także oznaczać rezygnowanie z tego, co nie jest w tej chwili najistotniejsze. Być może będzie trzeba zwołać dodatkowe spotkanie i porozmawiać ze swoimi liderami – przesunąć coś w czasie. To usprawnia komunikację. Zauważyłem także, że czasami pastorzy ulegają zniechęceniu, ponieważ ich zwierzchnicy nie do końca zdają sobie sprawę z tego, jak czasochłonny jest dany projekt misyjny. Kiedy rozmawiamy, dzielimy się wątpliwościami pojawia się zrozumienie i akceptacja. Bywały chwile, kiedy miałem na swojej głowie 20, a nawet 25 różnych projektów. Jednak mam za sobą pewnych ludzi, którzy wspierają moją służbę. Jeżeli nie mamy takiego komfortu, to na dobrą sprawę możemy zająć się dwoma, może trzema projektami naraz. To wszystko. Więcej to będzie istne szaleństwo.

A więc pierwsza rzecz to właściwe ustalenie priorytetów. Druga, to relacje z ludźmi. Dbajmy o nie. Sami nie jesteśmy w stanie wszystkiego wiedzieć. W służbie dla Boga każdy ma swoją drobną rolę. Jak w mechanizmie zegarka – nie smartwatcha – małe trybiki niejednokrotnie decydują o działaniu tych większych. Potrzebujemy siebie nawzajem.

Trzecia rzecz, która mi osobiście pomaga w unikaniu zniechęcenia czy zmęczenia, to podtrzymywanie świadomości, że Bóg nad wszystkim czuwa. To jest Jego misja. My mamy tylko pełnić w tym dziele określoną rolę. Zaufajmy Mu. On wie najlepiej. Niejednokrotnie bywało, że musiałem się z pewnych działań wycofać, mimo że przeznaczyłem na nie wiele czasu i środków. Zrozumiałem jednak, że nie chodzi o nasze ludzkie ambicje, ale o prowadzenie przez Pana Boga. Im bardziej pozwolimy Mu wpływać na nasze projekty, tym większą możemy mieć pewność, że przyniosą dobry owoc. Jak to robić? Dbać o relacje z Nim. To jest początek i koniec każdej strategii misyjnej.

Dziękuję za rozmowę.


Możesz również otrzymywać te i inne treści bezpośrednio na swoje urządzenie. Subskrybuj nasz kanał na WhatsAppie
lub zapisz się na cotygodniowy Newsletter.

Chcesz się dowiedzieć czegoś więcej o Kościele lub Piśmie Świętym?
Napisz do nas!