„Media nie są już problemem”. Rozmowa z Samem Nevesem

Kolejny z cyklu wywiadów z uczestnikami ostatniej konferencji GAiN Europe. Tym razem rozmawiamy z Samem Nevesem, dyrektorem wspierającym w Departamencie Komunikacji i Mediów przy Generalnej Konferencji Kościoła Adwentystów. Poruszamy kwestie strategii medialnej i przyglądamy się bliżej marce kościoła. Nie zabraknie także duchowych odniesień, będących kluczowym elementem służby dla innych.

17 STYCZNIA 2024 (NR 974) [Daniel Kluska]

[Daniel Kluska] Sam, pełnisz funkcję zastępcy dyrektora Komunikacji przy Generalnej Konferencji Kościoła Adwentystów od października 2015 roku. Jak znacząco zmieniła się komunikacja w Kościele od momentu, w którym zostałeś wybrany, do teraz?

[Sam Neves] To ważne pytanie. Myślę, że możemy zidentyfikować trzy kluczowe obszary, które uległy znaczącym zmianom w tym czasie. Nie chodzi tylko o fakt, że są inne, ale także o sposób, w jaki te zmiany wpłynęły na naszą wspólnotę.

Pierwszym z tych obszarów jest nacisk na to, abyśmy z dumą identyfikowali się jako Adwentyści Dnia Siódmego, nie ukrywając się za innymi markami czy tożsamościami. Stanowi to dla nas priorytetowy element. Wiele lat poświęciliśmy na badania i proces rebrandingu kościoła adwentystycznego. W ramach tego procesu, wraz z zespołem, podjęliśmy się dokładnego zbadania tego tematu. Przeczytaliśmy razem około 20 książek na temat rebrandingu i konsultowaliśmy się z ekspertami z różnych zakątków świata, aby zrozumieć, jak skutecznie przeprowadzić rebranding organizacji religijnej.

Jednym z wyzwań było przetłumaczenie logo wraz z nazwą Kościoła, co w świecie biznesu jest rzadko spotykane. Decyzja ta wynikała z naszego przekonania o zasadzie inkarnacji, czyli idei, że Bóg przyszedł do nas i przemówił naszym językiem. Dlatego też postanowiliśmy dostosować naszą identyfikację wizualną do różnych języków i kultur. Mimo że było to kosztowne, udało się znaleźć rozwiązanie dzięki istniejącej już czcionce od Google, co odczytaliśmy jako Boże prowadzenie.

Drugim istotnym obszarem zmian było przesunięcie kanałów komunikacji Generalnej Konferencji do roli kanałów całego Kościoła. To, co kiedyś było jedynie kanałem Generalnej Konferencji, teraz reprezentuje całą wspólnotę Adwentystów Dnia Siódmego skupioną wokół świata anglojęzycznego. W dobie internetu granice geograficzne przestają mieć znaczenie, a my pracujemy nad dostosowaniem struktury komunikacyjnej do tej nowej rzeczywistości. Planujemy stworzenie kanałów Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w wielu językach, aby dotrzeć do różnych społeczności na całym świecie.

Trzecim ważnym obszarem jest integracja głównych instytucji medialnych. Do tej pory różne obszary, takie jak telewizja, radio czy wydawnictwa, funkcjonowały niezależnie, co czasem prowadziło do duplikacji wysiłków i niepotrzebnej konkurencji między nimi. Teraz dążymy do jednolitej struktury pozycjonowania marki, co pozwoli nam skoordynować wysiłki i efektywniej dotrzeć do odbiorców.

W sumie, te trzy obszary – jasne określenie swojej tożsamości, globalna komunikacja Kościoła oraz integracja działań medialnych – stanowią kluczowe obszary, które uległy zmianie. To był fascynujący czas pełen wyzwań, ale również nowych możliwości, zwłaszcza w kontekście misji Kościoła prowadzonej w cyfrowym świecie.

[DK] Wspomniałeś o integracji instytucji medialnych. Jak zastosować ją na poziomie lokalnym np. w Wydziale bądź Unii?

[SN] Ok. Zacznę od początku. Ten trzeci element, czyli integrację instytucji medialnych zaczęliśmy od definicji grup ludzi, z którymi – jako Kościół – mamy do czynienia. Wyodrębniliśmy 5 grup.

  1. Adwentyści zaangażowani w misję
  2. Ochrzczeni członkowie Kościoła
  3. Ludzie zainteresowani Kościołem Adwentystów
  4. Ludzie uważający się za chrześcijan
  5. Ludzie żyjący w społeczeństwie lub członkowie innych wspólnot religijnych

Bierzemy marki (instytucje), które mają dotrzeć do grup D i E. W XX wieku marka i instytucja były jednym organizmem. Na przykład Hope Channel był zarówno marką, jak i jednostką administracyjną. Jednak w XXI wieku świat stał się zbyt skomplikowany i złożony. Na przykład, pojawiło się Disney Corporation, która posiada marki takie jak Disney, Pixar i 20th Century Fox, etc. Dlatego jednostka administracyjna może mieć wiele marek.

Często mówimy, że organizacja ma cele, a cele mają marki. Kiedy mamy określony cel, tworzymy markę. Przykładowo, jeśli chcemy dotrzeć do młodych w wieku od 16 do 24 lat, skupiając się głównie na mężczyznach, tworzymy markę Heroes [Więcej na ten temat napisaliśmy tutaj]. Ta marka jest naszym celem, a Hope Channel zajmuje się jej publikacją, ponieważ docelową grupą są osoby z grupy D. To jest kluczowe, aby odpowiednie jednostki administrowały markami zgodnie z ich celami i grupą docelową.

Celem mediów, takich jak telewizja, radio i wydawnictwa, powinno być wprowadzenie ludzi do Kościoła Adwentystów. Przedstawienie naszej „marki”. Sukces nie polega tylko na liczbie ochrzczonych wyznawców, ale na tym, ile osób nawiązało relacje z Kościołem po skorzystaniu z tych mediów. Chodzi o budowanie relacji z ludźmi, którzy zdecydowali się skorzystać z tych kanałów komunikacji.

Ważne jest również, aby zmierzyć te cele i przekierować środki finansowe w oparciu o ich efektywność. Czasami ładujemy finanse w pewne działania tylko dlatego, że … zawsze tak robiliśmy. To musi się zmienić. Niech liderzy kościoła kierują pewnymi działaniami, a profesjonaliści, artyści czy technicy powinni wykonywać swoje zadania zgodnie ze swoimi umiejętnościami i ustalonymi celami. Nie zawsze ktoś, kto stoi na czele pewnej instytucji potrafi stworzyć instrumenty, które to umożliwią. Ale ktoś wykwalifikowany, zajmujący się tym zawodowo – tak. Tutaj musi następować pełna kooperacja i wzajemne zaufanie. Instytucje muszą przestać wchodzić sobie w drogę.

Przekładając takie założenia na poziom lokalny ważne jest więc znalezienie marek, które będą odpowiadały na potrzeby grupy docelowej. Zatem jeżeli celem Hope Channel będzie przede wszystkim tworzenie projektów („marek”), które zainspirują ludzi do dalszego poznawania Boga (czyli docieranie do grupy D i E), inną rolę powinny pełnić kościelne czasopisma. Wspominałeś, że macie w Polsce czasopismo dla adwentystów „Głos Adwentu”. Zatem rolą tej „marki” powinno być docieranie do grupy A i przekształcanie przeciętnych adwentystów w zaangażowanych misjonarzy. Na tym ma polegać stosowanie tego modelu na poziomie lokalnym.

Urodziłem się w Brazylii. Mamy tam ogromne dżungle. Wyobraź sobie, że ktoś zrzuca Cię tam i mówi „szukaj drogi powrotnej”. To praktycznie niemożliwe. Nasze instytucje Kościelne, „marki” czasami przypominają takich ludzi zrzuconych do ciemnej dżungli. Wszyscy tworzą swoje projekty i kręcą się wokół swoich sposobów na znalezienie „drogi powrotnej”. Czasami jedna instytucja wchodzi na kawałek drogi wydreptanej przez inną markę a później znowu idzie w las. Musimy zdefiniować swoje cele na nowo. Czym ma się zajmować dana marka? Czy dla tej grupy powinniśmy stworzyć coś nowego? Na te pytania musimy sobie odpowiedzieć. Wtedy przestaniemy duplikować podobne projekty i nauczymy się lepiej docierać z ewangelią do świata. Musimy zatem nauczyć się spoglądać na tą dżunglę z lotu ptaka i dla każdej instytucji i marki wytyczać właściwe, oddzielne ścieżki.

[Daniel Kluska] Jak myślisz, jakie jest największe wyzwanie stojące przed kościołem w zakresie komunikacji w nadchodzących latach?

[Sam Neves] Powiem wprost: czy będziemy potrafili przyjąć w naszych zborach ludzi, którzy przyjdą do nas jako efekt działań prowadzonych przez Kościół w internecie? Czy umożliwimy Duchowi Świętemu zmianę nas samych?

Wspomniałeś, że w Polsce jest ok. 6 tys. adwentystów. Załóżmy, że mogę przeprowadzić taką kampanię, że w ciągu jednego roku polski Kościół otrzyma około 100 tys. osób zainteresowanych Bogiem i potrzebujących modlitwy. Jeżeli w zborach nie będzie ludzi, którzy potrafią kochać, zatroszczyć się o każdą z tych osób i zbliżyć do niej, to zapomnij o rozwoju. Nie ma sensu w to wchodzić.

Tak więc największe wyzwanie jakie dostrzegam, to już nie sama komunikacja. Media nie są już problemem. Problemem może być nasza osobista postawa. To jest prawdziwe wyzwanie.

Trzeba zatem pytać i prosić Boga o Ducha Świętego. Pewne rzeczy – owszem: mamy za darmo: powietrze czy słońce. Ale jeżeli dzisiaj nie prosiłeś o Ducha Świętego, nie otrzymasz Go. Musimy więc prosić. Niektórych rzeczy nie dostaniesz, jeśli nie poprosisz, Duch Święty jest najważniejszy. Każdego dnia módl się zatem o Ducha Świętego.

Ktoś może jednak zapytać, czym jest dzisiaj moc Ducha Świętego? Odpowiadam: to zdolność do kochania innych ludzi bez ograniczeń. Podam ci przykład. To na przykład patrzenie na panią obsługującą cię w supermarkecie i kochanie jej tak, jakby była twoją siostrą. Wiesz, z miłością Jezusa, z miłością Kogoś, Kto był tam, odkąd została poczęta w łonie matki i kto próbował do niej dotrzeć i dzielić się z nią swoją miłością przez całe jej życie. A teraz ty jesteś przed nią. I wszystko to przychodzi do ciebie. Kochanie to także sposób w jaki na nią patrzysz; być może sposób, w jaki nikt już dawno na nią nie patrzył. Dostrzegasz ją. Jezus dostrzegał ludzi. Tak powinniśmy kochać.

W filmie Avatar, główne istoty, bohaterowie, pozdrawiają się takimi słowami: „Oel ngati kame”. To oznacza „widzę cię”. Nie widzimy się nawzajem. Zwłaszcza w dużych miastach. Jesteśmy po prostu transakcyjni: daj mi to, a ja dam ci tamto. To samo dzieje się niestety w Kościele.

Ja sam cały czas modlę się o Ducha Świętego. A kiedy Go otrzymuję, to nie jest to moc rządzenia, bycia liderem czy przywódcą. To moc kochania bez ograniczeń. I ludzie to zauważają. To niesamowite, jak ludzie to widzą. Zdają sobie sprawę, że na nich patrzysz i ich dostrzegasz. Kochasz i akceptujesz ich takimi, jakimi są. A oni chcą wtedy poznawać Boga, bo dostrzegają Go w twojej postawie.

Tak więc największe wyzwanie nie jest tylko dla osób odpowiedzialnych za komunikację czy media. Wyzwanie dotyczy całego Kościoła – każdego z nas. Mamy już wystarczająco dużo narzędzi medialnych i wiedzy, projektów, książek czy programów. Jeżeli dotrzemy do kolejnych milionów czy miliardów i zaprosimy ich do Kościola, to czy będzie tam ktoś, kto ich przyjmie? Czy będziemy potrafili ich kochać? Naszym problemem nie są już media. Mamy środki i możliwości by dotrzeć do ludzi. Naszym problemem jest miłość.

Naszym problemem nie są już media.
Mamy środki i możliwości by dotrzeć do ludzi.
Naszym problemem jest miłość.

[Daniel Kluska] Kiedy spotykam się z liderami Kościoła zawsze zadaje im na koniec wywiadu to samo pytanie. Pozwól, że teraz nie zrobię wyjątku. Niektóre z osób służących w Kościele mają wiele obowiązków. To nie jest łatwa służba. Często możemy się zniechęcić. Czasami nawet jesteśmy gotowi porzucić swoją rolę. Jakiej rady możesz udzielić liderom, którzy zmagają się ze zniechęceniem i wypaleniem?

[Sam Neves] Istnieje pewien model osobowości zwany Wielką Piątką. Moja pierwsza sugestia jest taka, by taka osoba zrobiła sobie ten test. To odpowie na pytanie jak postrzega ona otaczający ją świat. Może ta osoba jest bardzo wrażliwa i nie potrafi radzić sobie z negatywnymi emocjami? Wtedy dowie się jak uczyć się kierować swoimi myślami i nie dać rozpędzić się negatywnym emocjom. Ale każdy z nas jest inny. Ja na przykład mam praktycznie zerową wrażliwość na negatywne emocje. Zawsze jestem pozytywnie nastawiony do życia. Od momentu, gdy się budzę już jestem pełen entuzjazmu. Tak stworzył mnie Bóg.

Jest dobra książka, którą mogę polecić, zatytułowana „What Got You Here Won’t Get You There” autorstwa Marshalla Goldsmitha, w której przedstawia on kilka technik, w jaki sposób liderzy mogą działać, aby pomóc sobie osiągać cele. Na przykład: podziękować za krytykę.

Ktoś przychodzi i krytykuje cię, a ty patrzysz mu w oczy i mówisz: „dziękuję, że mnie o tym poinformowałeś. Przyjrzę się temu”. Zacząłem to nawet robić, gdy ktoś powiedział coś negatywnego na mój temat komuś innemu. Szedłem i mówiłem: „hej, słyszałem, że to powiedziałeś. Dziękuję, że to zauważyłeś. Jak myślisz, co mogę poprawić?”. Widziałem jak ci ludzie bledli na moich oczach a ja mówiłem to szczerze bez żadnej złości. To było ciekawe doświadczenie.

Twój umysł interpretuje to czasami jako czyjś atak. I dlatego wydziela się kortyzol, hormon, który powstrzymuje zdrowe myślenie. Nie potrzebujemy tego. Zmniejsza on także przepływ krwi pomiędzy narządami. Rozwiązaniem w takich sytuacjach jest słowo „dziękuję”. Wtedy twój mózg to wychwyci i powie: „hej, wszyscy mówią o tym facecie a on im dziękuje. Musi być wspaniały. Musi mieć szczęśliwe życie. Dajmy mu serotoninę, która jest hormonem szczęścia”.

Podziękuj także Bogu. „Boże, przechodzę przez trudny czas. Chcę Ci podziękować, ponieważ na to pozwalasz. To musi mieć jakiś cel”. W naszych modlitwach powinno być więcej wdzięczności.

Nie rozczarowuj się ludźmi. Wiesz, ludzie są połamani. Ludzie mają swoje traumy.  Więc jeśli jesteś członkiem większego zespołu i spodziewałeś się, że zrobią jedną rzecz, ale zrobili coś innego, nie denerwuj się. Zamiast się złościć czy smucić pomyśl sobie: „To ciekawe. Zastanawiam się, dlaczego tak postąpili. Panie, czy możesz pomóc mi zrozumieć, dlaczego tak postąpili i jak mogę im pomóc?”

Nagle okazuje się, że współpracujesz z Bogiem, aby im pomóc, zamiast być smutnym, zdenerwowanym i złym, że powiedzieli lub zrobili te rzeczy przeciwko tobie. Ja wiem jak to jest być pastorem i być atakowanym ze wszystkich stron, ponieważ próbujesz robić coś innego i kreatywnego. Ale nie możemy być tylko uczniami przebaczenia. Potrzebujemy praktyki. Musimy być mistrzami – rycerzami Jedi przebaczenia. Niemożliwe jest nie ranić się nawzajem. A jeśli Bóg wybaczył mi wszystko, co zrobiłem i kim jestem, to kimże jestem, by komuś nie wybaczyć? Przebaczenie to wchłonięcie bólu i odmowa przyjęcia zapłaty za czyjeś złe czyny. Taka postawa wytapia Twoje serce i zbliża do Boga, a tam będziesz bezpieczny.

[Daniel Kluska] Dziękuję za rozmowę.


Możesz również otrzymywać te i inne treści bezpośrednio na swoje urządzenie. Subskrybuj nasz kanał na WhatsAppie
lub zapisz się na cotygodniowy Newsletter.

Chcesz się dowiedzieć czegoś więcej o Kościele lub Piśmie Świętym?
Napisz do nas!